Jan Zahradil: Polacy i Czesi – szanujmy się!

Z médií

PiS ma we mnie godnego zaufania sojusznika – mówi Jan Zahradil, europoseł z czeskiej ODS 

RZ: Michał Kamiński ustąpi 8 marca z funkcji szefa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Na jego miejsce jest trzech kandydatów: Polak Ryszard Legutko, Brytyjczyk Timothy Kirkhope i pan. Kto wygra?

Jan Zahradil: Nie potrzebujemy konkursu piękności, będziemy dążyli do ugody. Chodzi przecież tylko o tymczasowe przewodnictwo, do końca roku. Premier Czech rozmawiał już o ugodzie z szefem brytyjskiego rządu. Ja z Jarosławem Kaczyńskim.

Co pan proponował?

Że możemy uszczęśliwić naszych brytyjskich przyjaciół, gwarantując im, że od  2012 roku przez trwającą 2,5 roku kadencję na czele naszej grupy stanie torys. Gdyby teraz wybrano mnie, zwolniłoby się jedno stanowisko wiceprzewodniczącego. Przypadłoby ono przedstawicielowi Prawa i Sprawiedliwości. Do wtorku mamy czas na negocjacje.

Przyjechał pan do Warszawy, by zabiegać o wsparcie dla swojej kandydatury?

Głosowanie jest tajne, nikt nie musi mówić, na kogo będzie głosował. Uznałem jednak, że moim obowiązkiem jest spotkać się z Jarosławem Kaczyńskim i przedstawić mu moje plany.

Czy to prawda, że nie lubi pan Polaków?

Nie!!

Taką ma pan opinię w naszym kraju. Powiedział pan, że Polska będzie w UE kulą u nogi.

Bolą mnie te oskarżenia oparte na jednej, niewłaściwie zinterpretowanej wypowiedzi sprzed 12 lat. Chyba trudno dziś znaleźć bardziej propolskiego polityka w całych Czechach. Broniłem rządu PiS, gdy był atakowany przez lewicowe i liberalne media w Europie, również w Czechach. Broniłem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. A tu nagle ktoś oskarża mnie o antypolskie nastawienie? Również z tego powodu chciałem się spotkać z Jarosławem Kaczyńskim. By zapewnić go, że ma we mnie godnego zaufania sojusznika. Inaczej niż piszą polskie media.

Przypięto też panu łatkę ultralibertyna.

Jeśli ktoś mnie oskarża o zbytni liberalizm, mogę z tym żyć. Rozumiem, z czego to wynika. Czeska natura jest zupełnie inna niż polska. A ja jestem typowym Czechem. Czesi i Polacy mają wiele wspólnego, ale wiele ich też różni. Czeskie społeczeństwo jest bardziej świeckie, bo w imperium habsburskim Kościół był po stronie rządzą- cych. W Polsce był blisko narodu. Nasze postrzeganie Kościoła jest zupełnie inne.

Nie poparł pan wzmianki o Bogu podczas dyskusji o preambule do unijnej konstytucji.

Nie uważam za właściwe poruszanie w takim dokumencie spraw moralnych, duchowych. Niektóre kraje mają w konstytucjach odniesienie do Boga. W Czechach tak nie jest. Taka jest nasza tradycja.

Popiera pan związki homoseksualne, chce legalizacji marihuany. Jak możecie się dogadać z PiS?

Poparcie dla legalizacji marihuany to kompletna bzdura. Tylko raz wypowiadałem się w tej sprawie. Stwierdziłem, że jeśli policja złapie nastolatka z dwoma skrętami, nie powinien być od razu traktowany jak morderca. To się nazywa dekryminalizacja i nie ma nic wspólnego z legalizacją. Narkotyki są nielegalne i tak powinno pozostać. Co do małżeństw gejów, mamy ustawodawstwo w tej sprawie, bo naród jest liberalny i tego chciał. W Polsce go nie ma, bo nie ma na to przyzwolenia narodu. I ja to szanuję. Zawsze będę walczył z narzucaniem praw z góry. Każdy kraj powinien rozwiązywać takie sprawy w zgodzie ze swą tradycją.

Uważa się jednak, że jeśli na czele Europejskich Konserwatystów i Reformatorów stanie pan lub Brytyjczyk, grupa stanie się bardziej lewicowa.

Gdybym został wybrany, nie reprezentowałbym własnych poglądów. Zdaję sobie sprawę, że w sprawach społecznych i moralnych różnimy się, ale jest też bardzo dużo kwestii, w których się zgadzamy, jak przyszłość integracji europejskiej czy granica między UE i prawami państw narodowych.

Jakie będą pana priorytety, gdyby to pan zastąpił Michała Kamińskiego?

Jesteśmy rok po wejściu w życie traktatu lizbońskiego, a już widać, że niektórym to nie wystarcza. Zwłaszcza Niemcy i Francja mają własne propozycje dotyczące budżetu czy finansów. Musimy się temu bacznie przyglądać. Strona czeska, brytyjska i, mam nadzieję polska, nie zgadzają się na fiskalny federalizm. Wielu polityków naszego regionu śniło o Unii Europejskiej. Ale obudziliśmy się i zobaczyliśmy, że UE nie jest rajem. Że są w niej duzi gracze i mniejsi. Nie można wszystkiego ślepo  akceptować. Nigdy nie popieraliśmy federalnej Europy. Musimy zachować suwerenność narodów.

Myśli pan, że Polacy rozumieją Czechów?

Mam nadzieję, choć przyznaję, że moi znajomi czasem kompletnie nie rozumieją tego, co się u nas dzieje. Wtedy mogę tylko prosić o szacunek, tak jak ja respektuję polską tradycję i miejsce Kościoła w polskim społeczeństwie. W Czechach są one zupełnie inne. I nie wynika to z choroby umysłowej, ale z zupełnie innej historii i tradycji.

—rozmawiała  Katarzyna Zuchowicz